20241009 184218 Rzuciłem farby, wybrałem gazety
Jakub Elwertowski i jego praca pt. „Bydgoszcz”. Obok „Radiolatarnia”

 

Jestem zafiksowany na punkcie minimalizmu i w swoich pracach wykorzystuję stare gazety – mówi Jakub Elwertowski z Bydgoszczy, który otrzymał drugą nagrodę  na Ogólnopolskim Biennale Malarstwa „Olsztyn / Pejzaż Architektoniczny/ Królewiec w czasach Kanta. Przemiany w czasie i przestrzeni”. Nagrodzone prace można oglądać w Centrum Ekspozycyjnym Stara Kotłownia Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.

– Przedstawił pan na wystawie prace inne niż wszystkie. Wykonał je pan ze starych gazet.

– Jestem ze wszech miar szczęśliwy, że moja praca znalazła się w tak doborowym towarzystwie. Już w czasie przygotowywania doktoratu byłem zafiksowany na punkcie minimalizmu i używania gazet, jako materiału i narzędzia twórczego. Wpajam to moim uczniom: nie jest problemem zrobić coś, jeśli ma się wszystko pod ręką, ale wyzwaniem jest zrobić coś z niczego. A gazety można znaleźć wszędzie, odkryłem w nich dobry materiał, sposób na moją twórczość. Do sięgnięcia po prasę zainspirował mnie promotor mojej pracy doktorskiej, który jest kolażystą. Od 2001 roku przeszedłem ewolucję, zmieniałem techniki, przeszedłem z farb na gazety. I od kilkunastu lat mój styl, nazywany gazecizmem lub gazeciakiem, rozwija się.

– Zafascynowała pana powtarzalność i wielość znaków graficznych na gazetowej stronie?

– Tak, ale podchodzę do swojej pracy przez pryzmat estetyczny, nie filozoficzny. Nie uważam się za artystę – nie lubię tego słowa – ale za twórczego rzemieślnika. Moim mentorem jest Edward Dwurnik, lubię też jego – czasami – niewyparzone teksty.

Gazeta jest materiałem ponadczasowym – farba na obrazie może się łuszczyć, a gazeta jedynie będzie powoli żółknąć. Jestem orędownikiem ekologii, uczę dzieci w szkole ekodizajnu i powtarzam: zabieramy wszystko ziemi, a nic nie dajemy w zamian. Zadrukowane strony stają się materiałem odpadowym, a ja znajduję tam czystą formę: linie, cyferki, układ druku – to jest fenomenalne. Kocham stare gazety, jak zecer albo drukarz starej daty, bo można z nimi robić, co się chce.

– Nadał pan nowe życie gazetom sprzed ponad 70 lat.

– Przypadek! Udało mi się znaleźć kompletne wydanie jednego magazynu „Gazety Pomorskiej” z 1952 roku. Przygotowanie kolażu było misterną robotą, starałem się, żeby wykorzystać jak najwięcej liter. Tym bardziej że „Pomorska” jest bardzo mocno związana z Bydgoszczą, a mój obraz, który zdobył drugą nagrodę na biennale w Olsztynie, przedstawia panoramę Bydgoszczy.

– W tej pracy wykorzystał pan motyw bardzo znanej rzeźby Przechodzący przez rzekę Jerzego Kędziora. Lubi pan swoje miasto?

– Moi studenci śmieją się, że gdy ktoś zapyta mnie, co kocham w Bydgoszczy, powiem, że nic – jestem strasznym krytykiem naszego miasta.  Wszystko, co inni podziwiają, „filtruję” swoim okiem. „Przechodzący przez rzekę” stał się symbolem Bydgoszczy, który mieszkańcy i turyści uwielbiają, fotografują się przy nim. Bydgoszcz to miasto nad wodą – chłopiec przechodzi nad Brdą. Dodałem w swoim kolażu elementy architektoniczne – spichrze – w niebieskim kolorze, bo to kolor wody, a ja kocham wodę, morze. I jeszcze jedno. W każdym mieście, gdzie mam wystawę, robię miastu prezent – wykonuję jego panoramę.

– Musimy więc zaprosić pana z obrazami do Olsztyna!

– Obiecuję, że jeśli uda się to zrobić, powstanie panorama miasta nad Łyną. Już zachwyciłem się Olsztynem, gdy zobaczyłem Starą Kotłownię z jej wysokim kominem w Kortowie. Stwierdziłem: „Jestem u siebie”. Uwielbiam starą cegłę, industrialne mury, dziwne stodoły i piony. Ten pion widać w drugiej nagrodzonej pracy – wśród liter umieściłem radiolatarnię.

– Co jeszcze można zrobić z pożółkłych dzienników?

– Oprawy, passe-partout, ze studentami ćwiczymy próbne modele, z dziećmi wycinamy maski, robimy wycinanki. Uwielbiam kolaże, robiła je nasza noblistka Wisława Szymborska. Była twórczynią pierwszych memów, jeszcze przed pojawieniem się internetu. W ubiegłym roku moje obrazy wisiały razem z wyklejankami Wisławy Szymborskiej w Tarnowie. Jak zobaczyłem, że moje obrazy wiszą w tak zaszczytnym miejscu, w towarzystwie takiej osobowości, powiedziałem „Kuba, idziesz w dobrym kierunku”. I jeszcze bardziej pokochałem te gazety.

Beata Brokowska
beata102@gmail.com

 

Jakub Elwertowski, absolwent Wydziału Sztuk Pięknych UMK w Toruniu, adiunkt w Katedrze Wzornictwa Wydziału Sztuk Projektowych Politechniki Bydgoskiej, oligofrenopedagog. Na Ogólnopolskim Biennale Malarstwa „Olsztyn / Pejzaż Architektoniczny/ Królewiec w czasach Kanta. Przemiany w czasie i przestrzeni” otrzymał drugą nagrodę, ufundowaną przez firmę D.DOM z Olsztyna.

Laureaci V Ogólnopolskiego Biennale Malarstwa

Grand Prix – Justyna Warwas (Częstochowa)
I nagroda – Agata Pałach-Bożek (Kraków)
II nagroda – Jakub Elwertowski (Bydgoszcz)
III nagroda – Kinga Wnuk-Moskalska (Kraków)
Wyróżnienia honorowe: Greta Grabowska, Ewa Hoppe-Nowicka, Katarzyna Żugaj, Anna Kamycka. Wyróżnienia: Marta Krynicka-Orzech, Julita Wiench

Kuratorka: Ita Haręza

 

20241009 190149 Rzuciłem farby, wybrałem gazety20241009 175646 Rzuciłem farby, wybrałem gazety 20241009 182434 Rzuciłem farby, wybrałem gazety 20241009 183335 Rzuciłem farby, wybrałem gazety 20241009 183634 Rzuciłem farby, wybrałem gazety

Fot. Beata Brokowska